I znowu pogoda się zrąbała. Pada, wieje, wszystko żółknie wokół. Czyżby nikły szanse na złapanie jeszcze trochę promieni letniego słońca? Chyba tak... Niestety... Zatem nie pozostaje nic innego, jak oczekiwanie na zimę, mojej ulubionej pory roku. Zatem odliczamy! Ha!
Wczoraj zarzucono mi, że nie istnieję. Fajnie jest się czegoś sprzecznego dowiedzieć, bez kitu, haha... Szkoda, że nie ma mózgów na sprzedaż gdziekolwiek, bo niektórzy w trybie natychmiastowym powinni się w takowe zaopatrzyć.

Co do
wczorajszego dnia jeszcze... Oblewanie!
2 latka. Jak już pisałam w ostatnim poście. Ja, On, Oni i kochane Tyskie. Czego więcej potrzeba? Awww,
kocham WAS!
Dziś zadzwonił mój
tatuś, który pracuje od lat 3 w Vancouver. Mieszkałam tam rok, ale wróciłam tutaj, za bardzo tęskniłam za przyjaciółmi przede wszystkim. Od października mam zacząć tutaj studia architektoniczne, jednak znowu naszły mnie wątpliwości, czy jednak nie lepiej będzie znowu przeprowadzić się tam... Oj, mieszam się.
ZNOWU. Chyba muszę zrobić drzewko decyzyjne.
Plany na dziś? Spanie, spanie, spanie. W przerwach - gorąca herbata z cytrynką i miodem oraz kąpiel. Na rozgrzanie.
listening to: Ellegarden - Mr. Feather.xx, Malina.